![]() |
|
Wszystko
zaczęło się w Słupsku, od Radki, koleżanki, która przytargała mi do pracy
Brysia, zwykłego, burego dachowca. Miał zamieszkać tylko w firmie... po
trzech dniach trafił do mojego domu. Bryś szybko zaprzyjaźnił się z innymi
domownikami, a zwłaszcza z 16-letnim psem Erzanem, którego uwielbiał
tyranizować... Tak minął rok. Potem wyjechaliśmy do Olsztyna. Zmieniłam
pracę, ale Bryś i Erzan pojechali razem ze mną. Jak można zostawić psa, z
którym przeżyło się niemal połowę swojego życia. Po śmierci Erzana pojawił
się problem! Bryś potrzebował towarzystwa, tęsknił za Erzanem i za mną
oczywiście, gdyż niemal całymi dniami przesiadywałam w pracy. No cóż,
rozwiązanie było tylko jedno - kupić kotu drugiego kota! Ups... oby
jednego... Tak trafiła do domu Skierka, krzyżówka norweskiego kota leśnego
ze zwykłym dachowcem, a zaraz za nią – Furby,
czyli Fiesta, koteczka rasy maine coon.
Od kwietnia 2001 roku cała nasza
kocia rodzinka wyprowadziła się do Wrocławia. Zmieniłam pracę... Po
Olsztynie zostały tylko miłe wspomnienia... Ledwie się tu zadomowiliśmy a
już po kilku miesiącach pojawiła się w naszym domu Elizabeth, fascynująca,
niebieska maine coonka, która przyjechała do nas z Krakowa. Teraz było nas
już pięcioro. Bryś, Skierka, Furby, Eli i oczywiście ja, do tego na
weekendy dotrzymywał nam towarzystwa Paweł, mój mąż. Niestety, idylla nie
trwała długo. W październiku 2001 roku po ciężkiej chorobie trzustki
odeszła od nas Skierka. Ubyło nam leśnego duszka, dla którego nawet wąskie
drzwi były idealnym miejscem na popołudniową drzemkę. Pamiętamy o niej,
była przecież szefową naszego stadka... Odeszła tak szybko, jak szybko
zdobyła miłość moją i Pawła. A my żyjemy dalej... na cześć Skierki nasz
pierwszy miot nosi imiona zaczynające się od litery "S". |
|
|
|
Justyna
Sola-Stańczyk |